Styczeń zaskoczył użytkowników kotłów grzewczych rekordowymi mrozami. W efekcie atestowany pellet stał się coraz trudniej dostępny. Z tego powodu część użytkowników musiała sięgnąć po paliwo bez certyfikatów, łatwo dostępne np. w marketach budowlanych. W ramach akcji „Pellet w praktyce” również postanowiliśmy spalać przez 10 dni paliwo bez atestów. Efekt? Dwa alarmy na sterowniku kotła i jego dwukrotne wyłączenie. Zużycie pelletu w pierwszym miesiącu 2017 roku – 1100 kg.

Kupując pellet niecertyfikowany użytkownik kotła nie ma pewności, jaka będzie jakość paliwa, a przez to czy praca kotła będzie prawidłowa. Alarmy, które pojawiają się na sterowniku podczas spalania tego typu paliwa, najczęściej są związane z problemami z rozpalaniem pelletu w palniku lub brakiem możliwości osiągnięcia zadanej temperatury i w efekcie nieosiąganiem mocy kotła potrzebnej do ogrzania budynku. Zakup taniego, nieatestowanego pelletu to nie tylko ryzyko awarii palnika, który może zostać zablokowany, ale przede wszystkim niebezpieczeństwo, że nie ogrzejemy budynku. Nieodpowiednie paliwo może doprowadzić w ostateczności do przepalenia żarnika zamontowanego w palniku. Istotnym elementem atestowania pelletu jest jego wytrzymałość mechaniczna. Paliwo certyfikowane charakteryzuje się mniejszą zwięzłością, rozsypując się do trocin. Kotły nieprzemysłowe nie są przystosowane do podawania tak luźnego paliwa. Trociny zatrzymują się w rurze podającej pellet do palnika, skutecznie blokując podawanie następnych porcji paliwa. Taka sytuacja również skutkuje alarmem kotła, ze względu na brak paliwa w palniku.

Parametry rozpalania

Problem nierozpalania paliwa jest najczęściej związany z nieprawidłowym ustawieniem parametrów kotła. Pellet wysokiej jakości spala się do popiołu o barwie szaro-brązowej, składa się on głównie z przepalonych włókien drzewnych, a cząstki pyłu stanowią znikomy procent zawartości. Niskiej jakości pellet może charakteryzować się zbyt wysoką zawartością siarki, chloru, a nawet metali ciężkich, co więcej – może zawierać piasek. Podczas spalania niecertyfikowanego pelletu zakupionego przez współautora właśnie takie „dodatki”, które znalazły się w pellecie, stworzyły ażurowe struktury narastające w palniku kotła. Narastający w palniku tzw. nagar zablokował możliwość rozpalenia pelletu przez żarnik, odcinając dopływ powietrza potrzebnego do procesu spalania paliwa. W pozostałościach ze spalania pelletu znalazły się także fazy o wysokiej zawartości siarki i chloru, a także takie, które wykazały wysoką zawartość metali ciężkich. Zanieczyszczenia tego typu wpływają na szybszą eksploatację podzespołów kotła, przyspieszając ich korozję. Na szczęście współautor tekstu szybko zareagował na powyższą sytuację. Zmieniając pellet na markę Tartak „Olczyk” z certyfikatem DINplus oraz ENplus A1, oczyścił dokładnie palnik oraz inne podzespoły kotła, unikając tym samym uszkodzenia np. żarnika. Równocześnie wszystkie problemy związane z wygasaniem kotła przestały się pojawiać.

Jaki pellet wybrać?

Na polskim rynku obok pelletu z certyfikatem DINplus i/lub ENplus A1 istnieje wiele innych pelletów pozbawionych atestów bądź z certyfikacją niższej klasy. Certyfikacja ENplus jest odpowiedzią na normę ISO 17225-2. Poniżej logotypu EN Plus zawsze znajduje się także numer normy krajowej, wg. której certyfikat jest nadawany. Kupując pellet znakowany tym certyfikatem, użytkownik ma pewność, że jakość paliwa odpowiada normom panującym nie tylko w kraju, ale w całej UE. Klasa A1 zapewnia najwyższą wytrzymałość mechaniczną pelletu oraz to, że jest on wykonany z czystego drewna, które nie było w żaden sposób traktowane chemicznie. Pellet ENplus A1 spełnia ograniczenia zawartości popiołu poniżej 0,7 proc., a także wyśrubowane wymogi związane z zawartością siarki, azotu, chloru i innych pierwiastków.

Certyfikat DINplus zapewnia standard pelletu odpowiedni dla niemieckiej normy DIN 51731 oraz austriackiej ÖNORM M 7135. Pellet z atestem DINplus charakteryzuje się wartością opałową powyżej 18 MJ/kg, wilgotnością mniejszą niż 10 proc. oraz bardzo niską zawartością popiołu (do 0,5 proc.).

Dostawcą paliwa na potrzeby akcji „Pellet w praktyce” jest firma Tartak „Olczyk”.

Komentarz Adama Noconia z firmy Budmet Nocoń

Warto zapoznać się z ustandaryzowanymi logotypami potwierdzającymi spełnienie wybranych norm. Uczulam także na to, że każdy wydany certyfikat posiada swój unikalny numer, który jest przypisany tylko do jego producenta. Przed zakupem pelletu należy sprawdzić, czy numer umieszczony na logo certyfikacji jest zgodny z numerem nadanym producentowi danego pelletu workowanego. Jako producent kotłów i palników pelletowych obsługujemy zgłoszenia serwisowe związane z awarią palnika. W kotłowni okazuje się, że przyczyną jest nieodpowiedniej jakości tani pellet niecertyfikowany. Głównym powodem zakupu takiego pelletu jest chęć zaoszczędzenia pieniędzy na ogrzewanie. Jednakże jest to oszczędność pozorna, ponieważ spalanie niecertyfikowanego pelletu przyspiesza wielokrotnie zużycie urządzenia i zwiększa jego awaryjność. W kotłowniach klientów spotykaliśmy się także z workami pelletu opatrzonymi nadrukami przypominającymi oficjalne logotypy certyfikacji ENplus czy DINplus lub zamieszczoną informacją, że pellet spełnia warunki certyfikacji (nie jest to jednoznaczne z posiadaniem certyfikatu). Informacje te nie wiążą się z odpowiednią jakością, a klient kupujący tego typu paliwo często jest przekonany, że dokonał dobrej inwestycji.

Artykuł został opublikowany w Magazynie Biomasa nr 02/2017